Kiedy stress code zastępuje dress code

W roku 2013 miała miejsce popularna kampania społeczna Wyloguj się do życia, której celem było namówienie młodzieży do odejścia sprzed monitora komputera i spędzenia czasu z bliskimi. Minęło siedem lat, nastał rok 2020, a wraz z nim problem z wylogowaniem się do życia dodatkowo wciągnął ludzi na home office, którzy nie umieją oderwać się od biurowego laptopa.

Również się w tym okresie pogubiłam. Najpierw, nie umiejąc nie pokusić się o zajrzenie do maili przed snem, póżniej coraz częściej przekraczając ustawowe czterdzieści godzin pracy w tygodniu, a i tak jedząc obiad w pośpiechu bo mogłoby ominąć mnie coś ważnego, w końcu sprawy z pracy stały się moją ostatnią myślą przed snem i pierwszą po przebudzeniu.

Jak do tego doszło, nie wiem.

Doskonale znamy ten stereotyp: home office to nie jest prawdziwa praca bo można wstawić pranie w ciągu dnia i pracuje się w piżamie. Nawet jeśli tak, to nic nie zmienia. Dress code to nie rajstopki w upał, dress code to stan umysłu.

Temat wyczerpania przy telepracy został poruszony w ciągu ostatniego roku między innymi: Forsal, Focus czy Rzeczpospolitą. Na home office pracujemy dłużej i częściej odczuwamy wypalenie zawodowe.

A miało być tak pięknie

Cytując za Focusem:

Kolejna na liście stresogennych czynników znalazła się: kultura pracy w trybie „always on”. Konieczność bycia zawsze dostępnym i aktywnym dotyka głównie pracowników reprezentujących tzw. pokolenie Z, czyli post-Millennialsów – ludzi urodzonych w drugiej połowie lat 90. i po roku 2000.

Wypalenie zawodowe pojawia się coraz częściej już u trzydziestolatków. Proces wydaje się dość podstępny. Kiedy wieczorem piszę bloga, czemu miałabym nie zalogować się do biurowego laptopa, który stoi tuż obok. Kiedy już się zaloguję, odpiszę na kilka maili, dzięki temu jutro mój dzień będzie mniej obciążony – tak myślę, ale nazajutrz powtórzę dokładnie ten sam proces.

Żeby nabrać dystansu, polecam wykład profesora Pawła Januszewicza o zdrowiu w zestawieniu z pracą w korporacji. Poruszony został wątek oferowanych przez firmy zajęć sportowych, na przykład wspólnej gimnastyki w godzinach pracy. Miałoby to zadbać o kondycję fizyczną i mentalną pracowników, ale według prelegenta taka praktyka działa głównie na korzyść pracodawcy. Pracownik, którego granice pomiędzy czasem prywatnym i zawodowym coraz silniej się zacierają, pracuje więcej. Dużo zdrowsze jest rozgraniczenie obu światów.

Tymczasem jutro piątek, tygodnia koniec i początek. I niech na nim faktycznie się skończy.

Leave a Reply

Fill in your details below or click an icon to log in:

WordPress.com Logo

You are commenting using your WordPress.com account. Log Out /  Change )

Twitter picture

You are commenting using your Twitter account. Log Out /  Change )

Facebook photo

You are commenting using your Facebook account. Log Out /  Change )

Connecting to %s